Dlaczego warto? Przeczytaj.

> 3z2Strona <
  • Siła praktyki

    Po odosobnieniu medytacyjnym dla Nauczycieli MBSR i MBCT wciąż żywe są we mnie doświadczenia z tej intensywnej praktyki. I codziennie mam okazję obserwować zmianę, jaka się tam uruchomiła. Czuję ją sama i dostaję wiele ciekawych potwierdzeń zewnętrznych jej realnego wpływu na moje życie. Witaj zmiano! Mam pełną świadomość, że ten proces przemian nie pojawił się tak poprostu, jako wynik życzeń noworocznych na przyklad, lecz obudził się podczas medytacji, gdy doświadczyłam wielce poruszającej bliskości ze sobą - ze swoimi wartościami, potrzebami i tęsknotami. Teraz, gdy wspominam to odosobnienie i zachwycam się jego efektem przypomina mi się, co kiedyś, dawno usłyszałam od Paula Fultona o różnych odmianach uważności. Wyróżnił on: 1. Uważność "laboratoryjną" - na odosobnieniu, na treningu medytacyjnym, gdy cała energia jest skupiona na praktyce - kilka godzin dziennie. Za praktyką intensywniejszą zazwyczaj zaczynamy tęsknić, gdy mamy już pewną wprawę w praktyce formalnej, więc doceniamy jej moc. Jest wyzwaniem znalezienie czasu i podjęcie decyzji, ale wspólna medytacja, grupa, nauczyciel daje takie wsparcie, że stosunkowo łatwo jest być przytomnym i obecnym. 2. Uważność "formalną" - gdy dużo medytacji ma charakter formalny, jest regularna, ok 30 minut dziennie i czasem pod opieką nauczyciela, na kursie. Wyzwaniem jest zmobilizowanie się i wytrwałość, cierpliwe obserwowanie swojego ciała, oddechu, aktywności umysłu, emocji...i nic więcej, niestety, żadnych fajerwerków, tylko żmudne powtarzanie treningu. 3. Uważność "powszechną" - w codzienności, gdy brak nam czasu na formalną praktykę, na medytację, a życie stawia różne nagłe i niełatwe wyzwania. Tym lepiej sobie z nimi radzimy, im jesteśmy bardziej uważni. Tu jest przestrzeń na świadomy oddech i niewiele więcej. Z tych trzech form głównie ta ostatnia wpływa na jakość naszego życia, wydaje się prosta i łatwa, ale (niestety :-)) nie jest możliwa bez tej "formalnej". Kiedy siedzimy, praktykujemy jogę czy skanujemy ciało - można powiedzieć, że ładujemy akumulatory, aby uważnie żyć, pracować, bawić się.... Bez tego skumulowanego zasobu mindfulness wpadamy w stare automatyzmy, powielamy swoje szkodliwe nawyki i....zazwyczaj też jakoś dajemy radę, tyle że znacznie więcej nas to kosztuje, niż gdybyśmy praktykowali. A i efekt jest nieporównywalnie słabszy. Mam wrażenie, że ulubionym złudzeniem wielu osób zainteresowanych mindfulness jest nadzieja, że uważność codzienna pojawia się sama, gdy tylko się dowiadujemy o jej istnieniu, po przeczytaniu pierwszej albo kolejnej książki o uważności.... Krótko mówiąc - niektórzy z nas lubią myśleć, że uda się im być uważnym bez praktyki. Ja z kolei zaczynam myśleć, że ma to związek ze słowem "uważność", które stało się tak powszechne i potoczne, że już chyba traci swoje znaczenie, co powoduje pułapki i nieporozumienia. A na koniec - rozważanie lingwistyczne. Ilekroć słyszę o "tym Mindfulnessie" - odczuwam niewygodę. Intuicyjnie wyczuwam, że Mindfulness to ONA - jak najbardziej żeńska strona naszej ludzkiej natury: świadomość, obecność, przytomność, swoboda, niezależność, wolność, autentyczność, spontaniczność, refleksja, godność, cierpliwość i inne jakości, od zawsze kojarzone z kobiecością. Tak więc - stawiam śmiałą tezę - Mindfulness jest jakością rodzaju żeńskiego - harmonizującą i wzmacniającą nasze naturalne zasoby, dodającą kobietom kobiecości, dzieciom dziecięcości i mężczyznom męskości. Tak więc - pielęgnujmy ją, tę Mindfulness. tekst: Małgorzata Jakubczak

  • Inspiracje styczniowe 02/15

    II EUROPEJSKIE ODOSOBNIENIE NAUCZYCIELI MBSR ORGANIZOWANE PRZEZ EAMBA Holandia. Centrum konferencyjne Mennorode . Miejsce niezwykłe pod każdym względem. Właśnie tam w dniach 2 – 6 stycznia 2015r. po raz kolejny miałam okazję uczestniczyć w europejskim odosobnieniu nauczycieli MBSR, zorganizowanym przez dwie cudne Kobiety, Lot Heijke i Marię van Balen , działające z ramienia Stowarzyszenia EAMBA . Tematem przewodnim odosobnienia był „Umysł początkującego”. Główną prowadzącą odosobnienie była Bettina Romhardt , nauczycielka medytacji, która wiele lat spędziła u boku Thich Nhat Hanha. Wspierał ją Günter Hudasch , Prezes Stowarzyszenia Zawodowego MBSR/MBCT w Niemczech. W odosobnieniu wzięło udział ponad 50 uczestników. Każdy jedyny i niepowtarzalny. Wszyscy zebrani w tym samym celu – aby praktykować uważność. Każdy dzień zaczynał się podobnie: 6:30 medytacja w pozycji siedzącej, potem joga, śniadanie, kolejna medytacja, wykłady Bettiny, uważna praca z ciałem, spacer całej grupy po najbliższej okolicy, obiad jedzony w ciszy, znowu medytacja w pozycji siedzącej, medytacja w trakcie chodzenia, uważna praca z ciałem, spotkania w mniejszych grupach, kolacja i wieczorna praktyka trwająca do 21:30. Wszystko robione w milczeniu i w ciszy. Bez telefonów komórkowych, laptopów, komputerów, książek, gazet i wszystkich innych rozpraszaczy. W ciszy, w której najważniejszą sprawą było spotkać się ze sobą samą, ze swoimi możliwościami i ograniczeniami. Ze swoim cierpieniem. Było to dla mnie spotkanie burzliwe, nieoczekiwane, pełne punktów kulminacyjnych i zwrotów akcji. Bezcenne, którego nie zamieniłabym na nic innego. Chciałabym podzielić się z Wami tym, co mówiła Bettina i co było dla mnie bardzo ważne. Dla mnie – po prostu Agnieszki i dla mnie – nauczycielki prowadzącej 8-tygodniowe kursy MBSR. Pierwsza istotna rzecz, która utkwiła mi w pamięci to słowa Bettiny o postrzeganiu rzeczywistości. Każdy z nas JAKOŚ postrzega świat. Ja postrzegam go JAKOŚ i JAKOŚ, jednak zupełnie INACZEJ postrzega ten sam świat każdy inny człowiek. Każdą rzecz czy zdarzenie można postrzegać na milion różnych sposobów. Warto pamiętać, że człowiek, który przede mną stoi, z którym być może rozmawiam lub z którym właśnie się kłócę, jest kimś więcej niż moim podejściem i postrzeganiem. Wiedząc o tym, tak właśnie możemy patrzeć na świat. Nie jest to łatwa sprawa, ponieważ nawykowo spostrzegamy wszystko „po swojemu”. Przepuszczamy wszystko, co się nam przydarza, przez nam tylko znane filtry. Filtry złożone z naszych wcześniejszych doświadczeń, sympatii, antypatii, wyobrażeń, oczekiwań itp. Nie widzimy więc tego, co jest naprawdę. Ale możemy się ćwiczyć w tym WIDZENIU NAPRAWDĘ. Dla mnie to bardzo ważna kwestia, aby w drugim człowieku, bez względu na to, czy jest to mój mąż, moja przyjaciółka czy uczestnik mojego kursu widzieć właśnie jego/ ją, a nie osobę składającą się z moich wyobrażeń i oczekiwań. Druga ważna sprawa to kwestia NASION. Nasion, które są w każdym z nas. Nasion dobroci, miłości, złości, wdzięczności, zazdrości, złości, gniewu, hojności, życzliwości itp. Pytanie do nas jest takie: które nasiona będziemy odżywiać? Którymi postanowimy się opiekować? Które będziemy pielęgnować? Niemal nieustannie, w każdej chwili, każdego dnia pojawiają się odpowiedzi. Pewne są dwie rzeczy: że z każdego z nasion może wyrosnąć całkiem potężna roślina/ drzewo i że decyzja, które z nich będziemy odżywiać i które wykiełkuje, należy tylko do nas. Bettina poruszyła wiele ważnych dla mnie kwestii. Przede wszystkim jednak poruszyła moje serce. Doświadczenie tych 5 dni bardzo ugruntowało mnie w mojej praktyce. I uświadomiło mi, że moje bycie nauczycielką MBSR jest dla mnie tak naprawdę dzieleniem się z innymi tym, co w moim życiu najcenniejsze. Tekst: Agnieszka Guzicka http://www.synergetica.pl/inspiracje/

  • Inspiracje styczniowe 01/15

    Mam kłopot z czytaniem książek. Każdą zaczynam. Nie każdą kończę. Znam wiele początków i nie tak wiele końców. Postanowiłam więc, że teraz zrobię na odwrót i kolejną książkę zacznę czytać od końca. I zaczęłam. Było we mnie dużo ciekawości jak to będzie odkrywać kolejne zdania z zupełnie innej, odwrotnej perspektywy. Okazało się, że niezależnie od tego czy książkę, po którą sięgnęłam zaczyna się czytać od końca, z początku, czy też zaczynając w środku to za każdym razem jest to tak samo ciekawe, inspirujące i wspierające. Gdy po nią sięgnęłam, a było to jeszcze przed świętami pojawiła się we mnie myśl "po co wzięłam akurat tą? Przecież mam mnóstwo innych, do których nigdy wcześniej nawet nie zajrzałam". Im bliżej świąt tym bardziej stawało się dla mnie jasne, że i ten wybór nie był przypadkiem. Miałam wrażenie, że w przedświątecznej bieganinie nie tylko mnie przydałby się "Spokój z każdym oddechem" Thich Nhat Hanha Myślę o tym aby nauczyć się tej książki na pamięć. Dlaczego? Bo w sposób jasny, klarowny, zwięzły a jednocześnie niezwykle łagodny i wspierający podpowiada jak współgrać z codziennością, która jest jaka jest, czasem przyjemna, czasem nieprzyjemna. Jednak przeżyta z uwagą i świadomością może zdecydowanie zmienić swoją jakość. Jak budzić się każdego ranka aby być obudzonym? Przede wszystkim z uśmiechem i wdzięcznością za kolejne 24 godziny. Nie każdy otrzyma taki dar. A przecież każdy poranek to zapowiedź 1440 sekund szans na życie uważne i w pełni świadome. Jak brak celu może dać nam szczęście? Ano tak, że brak celu "pozwala nam uwolnić się od poczucia, że musimy znajdować się w bezustannej, wyczerpującej nas psychicznie i fizycznie pogoni za różnymi sprawami". "Szczęście jest dostępne tu i teraz, w chwili obecnej". Prosta recepta na szczęście. Jednak bardzo trudna do zrealizowania. Zachęcam Was jednak do eksperymentowania. Chociażby po to aby na własnej skórze przekonać się czy to działa. "Jak radzić sobie ze złością"? Przede wszystkim Thich Nhat Hanh radzi aby powrócić do świadomego oddechu. A potem, tak szybko jak to tylko możliwe, zacząć medytację w trakcie chodzenia, która pomoże nam stać się bardziej uważnymi. Dzięki temu mamy szansę zaopiekować się złością i gniewem. A to sprawi, że nie przekażemy tych emocji dalej. "Gdy wzrasta w Tobie gniew, nie ulegaj chęci zwerbalizowania go i wprowadzenia swoich słów w czyny. Powróć do oddychania i w pierwszej kolejności zapanuj nad emocjami. Gdy złość zacznie zanikać, możemy powoli przyjrzeć się jej przyczynom". Bardzo trudno w taki właśnie sposób pracować z emocjami. Warto jednak praktykować w tej kwestii. Skutki mogą okazać się zaskakujące. Jak nie mieć pragnień i ustrzec się przed cierpieniem, "które może być skutkiem pogoni za naszymi pragnieniami"? Należy pamiętać, "że jesteśmy o wiele więksi i potężniejsi od naszych pragnień, możemy odnaleźć w sobie część własnego ja, która wie, że posiadamy już wszystko czego nam potrzeba". A to daje wolność i przestrzeń. I jeszcze mój ukochany rozdział "Do sklepu po szczęście" i jeden z ulubionych cytatów: "Nie możemy pójść do sklepu i poprosić o odrobinę uważności, ale możemy tę uważność zabrać ze sobą na zakupy. Wiemy już, że chcemy konsumować wyłącznie produkty, które przynoszą radość i zdrowie nam oraz innym osobom w społeczeństwie, w którym żyjemy. Potrzebujemy jednak energii uważności, aby nie zboczyć z obranej ścieżki, gdy będziemy przechodzić obok kolejnych kuszących wystaw". Dla mnie to nie tylko rozdział o robieniu świadomych zakupów, ale o tym, że uważność to także rozpoznawanie czego tak naprawdę potrzebujemy i chcemy w życiu. I moim zdaniem wcale nie chodzi tu tylko o to czy na pewno potrzebna nam kolejna para butów. I zdanie najpiękniejsze: "Spokój przychodzi z każdym TWOIM oddechem". Nie z oddechem Twojego dziecka, mamy, taty, partnera, partnerki. Tylko właśnie TWOIM. Tylko od Ciebie spokój ten zależy. Okazuje się, że prawdziwe wsparcie tak naprawdę możemy dać sami sobie. Zawsze i wszędzie. Wystarczy tylko pamiętać. O sobie i swoim oddechu. Czego sobie i Wam życzę na cały 2015 rok. I resztę Naszego życie :) Autorka: Agnieszka Guzicka

  • Lew Staszek i siła uważności

    „Lew Staszek i siła uważności” to książeczka o uważności dla najmłodszych, choć na pewno skorzystają z niej także rodzice. To historia o małym lwie, który nie wie, jak poradzić sobie z trudnymi emocjami. Zauważa, że ucieczka przed nimi lub próby walki nie przynoszą żadnego rezultatu. Czuje się bezradny w starciu z własną złością. Całe szczęście w tym trudnym momencie przychodzi mu z pomocą tata-lew, który krok po kroku wprowadza go w obszar uważności… Możemy wraz z dzieckiem uczestniczyć w odkrywaniu uważności przez lwa Staszka i sami próbować włączyć ją do własnego życia. To wspaniały sposób na wzmocnienie wewnętrznej siły naszego podopiecznego, a także pogłębienie łączącej nas z nim relacji. Praktyka uważności jest bowiem doświadczeniem bardzo osobistym, daje nam możliwość wglądu w siebie i w drugiego człowieka, szerszego spojrzenia na otaczający nas świat i na to, co dzieje się z nami. Przed trudnymi uczuciami nie trzeba uciekać, można się cieszyć każdą doświadczaną chwilą, a to co daje nam prawdziwą siłę mamy zawsze przy sobie. Ucząc malucha od najmłodszych lat, że uważność jest czymś naturalnym, wyposażamy go w narzędzia, które będą mu służyć przez całe życie. Obecne wydanie książeczki „Lew Staszek i siła uważności” jest serią limitowaną. W tej grafice, dostosowanej nawet do najmłodszych odbiorców, można ją zakupić tylko teraz na stronie http://uwaznoscdladzieci.pl/lew-staszek-i-sila-uwaznosci.html . Młodsze dzieci zapewne zainteresujemy historią Staszka poprzez ilustracje, starsze poprzez treść książeczki. Dodatkowo wśród kolorowych rysunków ukryte są zdjęcia prawdziwej przyrody, co daje nam możliwość ćwiczenia z dzieckiem uważnego patrzeniaJ Już w drugiej połowie lutego do księgarni trafi seria 5 książeczek o uważności w całkiem nowej oprawie graficznej. Każda z nich wprowadzać będzie dzieci w inny aspekt uważności: uważne oddychanie, uważne patrzenie, uważność w ruchu i uważne jedzenie, a jedna z nich także w medytację z wizualizacją. Ale o tym wszystkim napiszę Wam za niedługi czas. Tymczasem zachęcam rodziców, dziadków, opiekunów i nauczycieli do łagodnego wprowadzania dzieci w świat uważności. Tekst: Agnieszka Pawłowska www.uwaznoscdladzieci.pl

  • Inspiracje grudniowe

    "Wielu z nas nie wie, jak tak naprawdę być z tymi, których kochamy, i jak przeżywać cudowne sprawy w życiu, które dzieją się w danym momencie. Nasz umysł bardzo łatwo się rozprasza, a rynek podaje nam bez przerwy nowe sposoby utrzymania naszego umysłu w stanie dekoncentracji. Nasze ciało jest obecne w tu i teraz, ale nasz umysł zagubił się pośród licznych projektów dotyczących przyszłości, balastów przeszłości i dyskomfortu, jaki przeżywamy w teraźniejszości (...). Żyjemy w społeczeństwie, które cały czas jest w biegu, zatem niezbędna jest umiejętność zatrzymania się. Gdy potrafimy zatrzymać się, to również jesteśmy w stanie zwrócić uwagę na wszystko, co dzieje się w naszym ciele i umyśle. W ten sposób możemy zacząć troszczyć się o siebie. Mamy wszystko, czego potrzeba do szczęścia. Musimy tylko zatrzymać się...". (Thich Nhat Hanh; Style i Charaktery 2/2014) Czasem nie wiemy jak być z innymi. Czasem nie wiemy nawet jak być ze sobą samymi i "jak przeżywać cudowne sprawy w życiu, które dzieją się w danym momencie". Nadchodzący okres nie będzie sprzyjał temu abyśmy się dowiedzieli. Przed nami czas gdy rozpraszaczy, dekoncentrujących nasz umysł, będzie jeszcze więcej. Boże Narodzenie, Sylwester, Nowy Rok i wszystko co z tym związane. Będzie jeszcze głośniej, jeszcze nachalniej, jeszcze bardziej w biegu. Czy tego chcemy czy nie z każdej strony będą do nas spływać liczne "przypominajki" na temat tego co jeszcze musimy kupić, zrobić, załatwić aby było jeszcze fajniej, "bardziej rodzinnie", "świątecznie", idealnie. Przed nami czas, w którym nasze i czyjeś oczekiwania względem rzeczywistości jeszcze mocniej będą się dobijać i wpływać na naszą codzienność. Z reguły powodując, że będzie ona bardziej napięta. Bez wątpienia świat zewnętrzny zrobi wszystko abyśmy biegali bez końca i działali bez chwili wytchnienia. Nieustannie będzie nas zachęcał do tego abyśmy załatwiali, kupowali, realizowali, osiągali, przygotowywali. Tak jakby nasze szczęście i cudowność naszego życia zależała od liczby kupionych prezentów, upieczonych na czas pierników, jeszcze piękniejszych strojów i wystawniejszych uroczystości. Jeśli oddamy temu zewnętrzu stery nie będzie już miejsca na nas. I na nasze życie - bycie. Chwila po chwili. A tak naprawdę najlepszy prezent jaki możemy dać sobie samym, a przez to wszystkim dookoła nas, to prezent ZATRZYMANIA SIĘ I BYCIA. W 100%. W Tu i Teraz. Prezent w postaci zwrócenia uwagi ku sobie i swoim prawdziwym potrzebom. Nie oczekiwaniom. Nie wyobrażeniom. Być może w tej "STOP-CHWILI" zauważymy czego tak naprawdę potrzebujemy. Co jest dla nas ważne i wspierające. Być może dla niektórych będzie to potrzeba swobody, autonomii i kontaktu ze sobą samym/ samą, dla innych potrzeba świętowania, bliskości, miłości i ciepła, a dla jeszcze innych najzwyklejsza i jakże ważna potrzeba odpoczynku. Każdy pewnie odkryje coś innego. Bez względu jednak na to co to będzie, może się to okazać przestrzenią, w której będąc w kontakcie ze sobą, swoim ciałem, oddechem będziemy także bardziej w kontakcie z innymi. Zatrzymaj się! A potem "patrz, czuj, daj życiu wziąć się za rękę. Daj życiu żyć przez ciebie" (Roger Keyes) I zobacz jak to jest dla Ciebie. Sprawdzaj. Obserwuj. Zobacz czy warto. Zachęcam Cię do eksperymentowania. Tym bardziej, że "Nic dwa razy się nie zdarza... ... i nie zdarzy. Z tej przyczyny zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny. Choćbyśmy uczniami byli najtępszymi w szkole świata, nie będziemy repetować żadnej zimy ani lata. Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy, dwóch tych samych pocałunków, dwóch jednakich spojrzeń w oczy. Wczoraj, kiedy twoje imię ktoś wymówił przy mnie głośno, tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno. Dziś, kiedy jesteśmy razem, odwróciłam twarz ku ścianie. Róża? Jak wygląda róża? Czy to kwiat? A może kamień? Czemu ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem? Jesteś - a więc musisz minąć, Miniesz - a więc to jest piękne. Uśmiechnięci, wpółobjęci spróbujemy szukać zgody, choć różnimy się od siebie jak dwie krople czystej wody. "Nic dwa razy" Wisława Szymborska Tekst: Agnieszka Guzicka www.synergetica.pl

  • Postawa Mindfulness

    Dr Fulton podczas niedawnego warsztatu powiedział, że aby prawdziwie praktykować Mindfulness trzeba być odważnym. Bardzo się z tym zgadzam. Przy okazji rozważań o Mindfulness, jej znaczeniu, mocy oraz zastosowaniach prozdrowotnych, terapeutycznych i podobnych warto podkreślić, że jej sercem i kluczowym aspektem jest własna praktyka medytacyjna. Dotyczy to zarówno osób zawodowo działających w nurcie Mindfulness jak i "zwykłych" adeptów. O Mindfulness można mówić wiele, pisać książki i prace naukowe, dyskutować a nawet nią się popisywać, lecz pojmowanie jej i integrowanie odbywa się, gdy w pozycji medytacyjnej nie próbujemy nic zrozumieć i przeanalizować, lecz otwieramy się na doświadczenie i angażujemy się w nie. Kontaktując się ze sobą w medytacji, poświęcając uwagę swojemu ciału i wrażeniom zmysłowym a także swojemu umysłowi i sercu, czyli uczuciom, nastrojom i intencjom - wzmacniamy je i w procesie powolnych. ale zauważalnych zmian stajemy się coraz bardziej autentyczni, coraz bardziej sobą. Aby ta nasza autentyczność była piękna i cenna dla innych warto być na tyle odważnym, aby zdać sobie sprawę, czym się naprawdę kieruję, jakich dokonuję wyborów i jakie to ma skutki dla innych. , I to nie na poziomie deklaratywnym lecz w codziennej rzeczywistości, w relacjach. I przyjąć to, nawet jeśli ten wgląd nie jest zgodny z ulubionym obrazem samej, samego siebie. Medytacja Mindfulness to wspaniałe narzędzie samopoznania. Jeśli uznamy wskazówki do doskonalenia się i wzrastania otrzymane w ten sposób za potrzebne czy korzystne, będą one najcelniejsze, bo osobiste, unikalne. Z drugiej zaś strony - obcowanie z zaawansowanym praktykiem medytacji jest doświadczaniem jej/jego prawdy, systemu wartości, którym się kieruje i prawdziwych intencji. Czasem jedno spotkanie z taką osobą zachęca do pójscia w jej ślady, do zapoznania się z Mindfulness i włączenia praktyki do swojego życia, przyłączenia się do grona adeptów. A czasem wręcz przeciwnie, spotkanie raz na zawsze zniechęca, choćby z obawy, żeby się nie upodobnić do osoby, której zachowania i słowa stanowią zaprzeczenia cenionych wartości. Wzrastająca samoświadomość zobowiązuje, moim zdaniem. Uważam więc, że warto się ciągle przeglądać w lustrze swojego umysłu i wzmacniać w sobie cztery szlachetne postawy. Mettę -miłującą dobroć. Karunę - współczucie. Muditę - współradość. Upekkhę - nierozróżnianie, poczucie współzależności. Jest piękne i mocne ćwiczenie medytacyjne, którego nauczyliśmy się od dr Fultona, wykonywane w parach pozwalające na wzbudzanie i rozwijanie w sobie tych jakości. Planujemy stworzyć przestrzeń do tej praktyki u nas w Instytucie na Smolnej. Tekst: Małgorzata Jakubczak

  • Gremliny i inne stwory

    "To jest twoje życie. To nie jest życie twojej matki, życie twojego ojca, męża czy żony, pracodawcy czy dziecka. To twoje życie. To jest twoje bardzo własne życie. Prezent dla ciebie bezpośrednio od stworzyciela całego tego interesu. Jest to najwspanialszy dar, jaki w ogóle można dostać, a ty już go masz. A jeśli to nie wystarcza, by cię przepełniała duma i satysfakcja, potraktuj to jako premię. Nie tylko dostałeś własne życie, ale ponieważ przybyłeś na tą planetę, jako istota ludzka, otrzymujesz jeszcze świadomość, aby docenić dar swojego życia i odpowiadać mu w sposób, jaki ci się tylko zamarzy, w każdej chwili, dzień po dniu. Twoja umiejętność odpowiadania swojemu życiu jest powszechnie znana jako odpowiedzialność. Jednakże nie zawsze z łatwością przychodzi odpowiadać swojemu życiu lekko i z wdziękiem, w dużej mierze z powodu podłego, złośliwego, nikczemnego tyrana przyczajonego w cieniu twojego własnego umysłu: z powodu twojego gremlina" (Rick Carson "Poskramianie swojego gremlina"). To jeden z pierwszych i genialnych akapitów, jakie możemy przeczytać sięgając po tą książkę. Do jej przeczytania zachęciła mnie uczestniczka mojego kursu MBSR. Książka ta przyszła jej do głowy na ostatnich zajęciach kursu. Zachęciła nas wtedy do jej przeczytania, uważając, że jest to książka bardzo uważnościowa. W związku z tym, że interesuje mnie wszystko co może być związane z uważnością od razu sięgnęłam po nią sięgnęłam. Rzeczywiście. To dla mnie książka o uważności. Bardzo odświeżająca bo zupełnie inna od dotychczasowych, które czytałam na ten temat. Nie zmienia to faktu, że pomimo innego nazewnictwa jest o tym samym. To co dominuje to lekkość z jaką się ją czyta, wynikająca bezpośrednio z lekkości z jaką jest napisana. Żadnych trudnych słów, zdań podwójnie złożonych, niezrozumiałych terminów. Sprawa "nie prosta" bo dotycząca naszego życia jest tu przedstawiona "prosto z mostu". To czego będzie tu najwięcej to tytułowych "gremlinów"- stworów, wg autora, "bardzo wyrafinowanych", które "wypracowały sobie rozbudowane sposoby blokowania naturalnej, podekscytowanej, pełnej zapału duszy w każdym z nas (...), które będą cię wprowadzały w okresy głębokiego niepokoju, smutku, a w końcu pustki". Okazuje się, że jest ich bez liku. Każdy ma swojego, całkiem indywidualnego. To oczywiste biorąc pod uwagę fakt, że każdy z nas żyje jedynym w swoim rodzaju, indywidualnym życiem. Dla mnie te gremliny to w głównej mierze nasze myśli, które potrafią potężnie zdominować nasze życie. Szczególnie gdy są osądzające, oceniające i pełne wrogości skierowanej głównie do siebie samych. Jaki jest na nie sposób? Obserwować. "Po prostu zauważać". Wysilać się bez wysiłku. Dawać przestrzeń. Oddychać. Być tu i teraz. Jak to zrobić? Przeczytajcie lub wybierzcie się na 8- tygodniowy kurs MBSR :) Tekst: Agnieszka Guzicka www.synergetica.pl

  • Po warsztacie dr Fultona

    Wydarzeniem jesieni'14 w Polskim Instytucie Mindfulness był warsztat dr Paula Fultona "Mindfulness w psychoterapii" w dniach 18 i 19 października. Uczestnicy zapamiętają pewnie jedną z instrukcji Paula Fultona: "Weź teraz świadomy oddech. Nie musisz być uważny cały czas. Wystarczy, że weźmiesz świadomy oddech, a potem kolejny..." Empatia, prostota i akceptacja wyrażona w ten sposób sprawiła, że wszyscy daliśmy się zachwycić autentycznością i swobodą Nauczyciela i podążyliśmy zaproponowanym przez Niego szlakiem z otwartymi umysłami i sercami. Zastosowanie Mindfulness w psychoterapii według koncepcji dr Fultona może przyjmować różną formę oraz intensywność lecz kluczowa jest praktyka osobista terapeuty. Dzięki niej pojawiają się jakości, wyczuwalne idealnie przez klientów, niezbędne do wystąpienia pożądanej zmiany. W starożytnym języku pali zostały one już dawno opisane w naukach buddyjskich. Są to:metta, karuna, mudita oraz upekkha. Słowa te może i brzmią egzotycznie, lecz opisują wartosci najcenniejsze w świadomych relacjach, nie tylko terapeutycznych: Metta to miłująca dobroć. Karuna to współczucie. Mudita to współradość. Upekkha to nierozróżnianie, poczucie współzależności. Własna praca nad wzbudzeniem i rozwinięciem tych jakości jest wskazaniem na najbiższy rok, do następnego warsztatu dr Fultona, który jest zaplanowany na jesień 2015. Będzie to okazja do kontynuacji procesu dla uczesrtników dotychczasowych warsztatów z cyklu "Mindfulness w psychoterapii"

  • Uważność - skuteczna metoda zapobiegania nawrotom depresji

    „Moja depresja jest jak ciemny tunel- wciągający mnie coraz głębiej i coraz bardziej odcinający mnie od światła” - to bardzo obrazowa i trafna metafora depresji sformułowana przez cierpiącego na nią od 5 lat mężczyznę. Znakomicie oddaje istotę spirali czarnych, negatywnych myśli pogłębiających zły nastrój, myśli tłoczących się w naszej głowie automatycznie i nieprzerwanie. Każdy ma swoje ulubione : „ Jestem do niczego”, „Nigdy nic mi się nie udaje”, „Dłużej tego nie zniosę”, „Jestem taka słaba/słaby”, „Jestem sobą rozczarowany/rozczarowana”, „Co jest ze mną nie tak?” lub jeszcze inne. Nawet nie zauważamy, kiedy taka spirala czarnych myśli się zaczyna i uruchamia całą lawinę trudnych emocji – lęku, smutku, złości. Te emocje natychmiast wywołują reakcje biochemiczne układu nerwowego ( np. wydzielanie kortyzolu). To z kolei nie tylko pogłębia zły nastrój, ale też utrudnia dostrzeganie i odbieranie jakichkolwiek przyjemnych bodźców, nawet najdrobniejszych (smaczna kanapka, ciepłe słońce, uśmiech kogoś bliskiego). I tunel się zacieśnia. A my coraz intensywniej myślimy, że z nami jest coś nie tak albo o najczarniejszych scenariuszach, oskarżając się bez litości. Z każdym kolejnym nawrotem depresji nasz mózg coraz bardziej utrwala sobie nawyk reagowania spiralą czarnych myśli na coraz błahsze trudności życia. Czasem sięgamy po leki i to pomaga. Niestety w większości przypadków tylko tak długo, jak je bierzemy. Leki łagodzą reakcje biochemiczne odpowiedzialne za pogarszanie się nastroju. Pomagają też układowi nerwowemu produkować substancje wspierające dobry nastrój. W ten sposób łagodzą objawy. Jednak leki nie usuwają nawyku automatycznego powracania do czarnych myśli. Więc kiedy odstawiamy leki, nasz mózg nadal przyzwyczajony do swojej spirali czarnych myśli, nawykowo je produkuje. I znów jesteśmy w ciemnym tunelu. Czy ten nawyk mózgu reagowania spiralą czarnych myśli da się przerwać? Badania pokazują, że w większości przypadków tak. Odkryty w ostatnich latach mechanizm neuroplastyczności mózgu http://web.stanford.edu/group/hopes/cgi-bin/wordpress/2010/06/neuroplasticity/ powoduje, że zamiast starego nawyku myślowego wywołującego nawroty depresji możemy wyrobić sobie nowy. Taki, który będzie zapobiegał kolejnemu nawrotowi. Mówiąc w skrócie neuroplastyczność mózgu to nic innego, jak jego zdolność do wytwarzania nowych połączeń komórek nerwowych odpowiedzialnych za nowe nawyki. Nawyk dla mózgu jest jak jazda szeroką, wygodną autostradą. Żeby jakiś stary nawyk zastąpić nowym wystarczy poprzez ćwiczenia wyrobić dostatecznie dużo nowych połączeń nerwowych – mamy wtedy nową autostradę z której mózg skorzysta równie chętnie. Do powstania takich nowych połączeń mózg potrzebuje przeciętnie ponad dwóch miesięcy ćwiczeń. Bez względu na wiek i na to, ile lat cierpimy na depresję. Dzięki mechanizmowi neuroplastyczności mózgu wyjątkowo dobre wyniki w leczeniu depresji przynosi terapia oparta na UWAŻNOŚCI zwana MBCT (Mindfulness Based Cognitive Therapy). Jest ona coraz powszechniej stosowana w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii. Badania wykazują że 75% osób, które miały za sobą kilka nawrotów depresji i skorzystały z metody UWAŻNOŚCI było w stanie w ciągu 15 miesięcy TRWALE ODSTAWIĆ LEKI ( badania przeprowadzone na próbie 123 uczestników – „ Kuyken i inni” Journal of Consulting and Clinical Psychology 2008 ). Obecnie co trzeci brytyjski lekarz rodzinny kieruje każdego pacjenta z problemami psychologicznymi na kursy UWAŻNOŚCI: redukcji stresu MBSR ( Midfulness Basd Stress Reduction) lub zapobiegania nawrotom depresji lub paniki - MBCT. Jak to działa? Tak prosto, że początkowo trudno w to uwierzyć. UWAŻNOŚĆ to szczególny rodzaj uwagi: świadomej, skierowanej na obecną chwilę i nieosądzającej . Regularne ćwiczenie uważności pozwala zmienić nawykową spiralę czarnych myśli na dużo pozytywniejsze nawyki myślowe. Na kursie uważności zapobiegającym nawrotom depresji taka zamiana odbywa się w czterech krokach: 1. Uczysz się świadomie dostrzegać swoje nawykowe reakcje . Uzyskujesz to poprzez ćwiczenia umiejętności dostrzegania sygnałów napięcia w ciele i w myślach. Uczestnicy kursu często na tym etapie ze zdziwieniem stwierdzają: „Aż mi się nie chce wierzyć, że prawie cały czas myślę w ten sposób”, „To jest jak automatyczny pilot który mnie prawie stale prowadzi do smutku, nie wiedziałem w ogóle, że go mam” Wyrabiasz w sobie postawę nieoceniającej ciekawości wobec swoich nawyków myślowych . Cierpiący na depresję często słuchają o tej akceptacji ze zdziwieniem czy wręcz niedowierzaniem – „Jak to – mam zaakceptować swoją depresję i zaciekawić się nią? Ja jej nie cierpię! Ja chcę się jej pozbyć i przestać o niej myśleć!” Tak, właśnie tak. Trudno jest pokonać tygrysa, przed którym ciągle uciekasz – tygrys zawsze będzie szybszy i silniejszy, a depresja jest jak taki tygrys. Jeśli go poznasz w bezpieczny sposób to przestanie być groźny. Na tym etapie bardzo przydaje się wsparcie nauczyciela, psychoterapeuty albo innych uczestników kursu. Z takim wsparciem łatwiej przyjmować postawę spokojnego zaciekawienia swoimi nawykami i myślami. To zaciekawienie pozwala w efekcie na przejście do kolejnego kroku. Kroku, który przynosi wyraźną ulgę. 3. Wyrabiasz sobie umiejętność przerywania nawykowej spirali czarnych myśli . Na kursie możesz wybrać sobie spośród wielu technik taką, która najlepiej działa w Twoim przypadku. To może być najczęściej stosowana przez uczestników technika krótkiego skupienia się na oddechu ( zwana trzyminutową przestrzenią na oddech) czy technika obserwacji sygnałów z ciała związanych z czarnymi myślami (na przykład: zamiast dać się im ponieść, obserwuję co się dzieje z moim skurczonym z emocji żołądkiem). Kolejna to technika łagodnego, prostego ruchu ( dobrze sprawdzająca się w przypadku poważniejszego pogorszenia nastroju). Jeśli potrafisz dostatecznie często i regularnie je stosować, to po jakimś czasie zaczynasz postrzegać nawykowe czarne myśli jak to, czym naprawdę są – tylko zjawiskami w umyśle, a nie rzeczywistością. Myślami, które przychodzą i odchodzą. Jedna z klientek powiedziała kiedyś tak o tym etapie: „W każdy poniedziałek rano pojawia się mój stary lęk przed pracą, ale już nie jest demonem tylko starym znajomym. Już nie ma nade mną żadnej władzy, a ja nic nie muszę z nim robić.” Zaczynasz świadomie decydować o swoich reakcjach na trudne sytuacje czy emocje . Możesz się im przyglądać korzystając z techniki „ oddychanie z emocjami” albo obserwować, jak wpływają na Twoje ciało, możesz też przyjrzeć się jakie myśli wywołują albo racjonalnie ocenić całą sytuację. Masz możliwość wyboru i dokonujesz go świadomie, bez „automatycznego pilota”. W ten sposób „czarny tunel” przestaje Cię wciągać. Nawet wtedy, kiedy spotka cię coś naprawdę trudnego. Depresja już nie wraca. Co jest potrzebne, żeby na trwałe uwolnić się od depresji poprzez uważność? KONSEKWENCJA. Ta metoda jest bardzo skuteczna pod jednym warunkiem, że ją REGULARNIE STOSUJEMY. Od 5 lat pracuję prawie wyłącznie z klientami cierpiącymi na depresję lub nerwicę lękową i u każdego z nich uważność przynosi poprawę. Często jednak nie od razu. Na ogół na początku trudno im uwierzyć, że to takie proste i że to oni mają klucz do rozwiązania. A tak właśnie jest. Skoro przez wiele lat ich mózg ćwiczył spiralę czarnych myśli, to teraz potrzebują dostatecznie często ćwiczyć uważną reakcję, aby stała się silniejszym nawykiem. Po każdym regularnie stosowanym ćwiczeniu coraz częściej, czasem ku naszemu zaskoczeniu czarny tunel depresyjnych myśli staje się powoli coraz jaśniejszy. Wraca nam poczucie wpływu na własne życie i poprawia się nastrój. Każdy cierpiący na depresję może to osiągnąć bez względu na wiek i na to, ile lat depresji ma za sobą. Autorka: Mirka Białobrzeska

  • O kompetencjach nauczycieli Mindfulness

    Zainteresowanie Mindfulness w Polsce, podobnie jak w całej Europie rośnie. Jak grzyby po deszczu pojawiają się zaproszenia, ogłoszenia, zawiadomienia i reklamy kursów rozwoju mindfulness, MBSR, MBCT i inne podobne. Ale nawet dobra reklama to nie wszystko. Ani dobre chęci, ani lektura książek, ani nawet własna praktyka medytacyjna. Żeby nie narobić zamieszania trzeba się na uczeniu Mindfulness po prostu znać. Aby prowadzić takie kursy trzeba mieć uprawnienia zawodowe potwierdzone certyfikatem uznanej instytucji szkolącej, co oznacza wiedzę, umiejętności i doświadczenie medytacyjne oraz wsparcie mentora i/lub superwizora Bardzo zachęcamy wszystkie osoby zainteresowane udziałem w takich kursach i rozwijaniem MIndfulness, aby dla własnego dobra sprawdzały uprawnienia osób prowadzących te kursy. Nauczyciele MIndfulness z prawdziwego zdarzenia zawsze chętnie pokażą swój certyfikat. Osoby, które nie mają kwalifikacji często realizują kursy opisane w książkach na przykład MBSR w „Życie piękna katastrofa” Jona Kabat-Zinna lub MBCT w „Świadomą drogą przez depresję” prof.Williamsa z zespołem. Aby uchronić się przed zarzutem nieuprawnionego realizowania profesjonalnych programów - wymyślają tytuły swoich kursów, nie używając klasycznej formuły MBSR (Mindfulness based Stress Reduction), MBCT (Mindfulness based Cognitive Therapy) lecz nazywają go jakoś podobnie i piszą, że jest to program „oparty o…”, „inspirowany…”. Nadają sobie tytuł trenera Mindfulness, nie podając instytucji, która ten tytuł nadała. Nie ma Polsce regulacji prawnych chroniących uczestników przed tego typu nadużyciami, więc tym bardziej zalecamy czujność i dbałość o siebie. Powierzenie rozwoju swojej świadomości bez sprawdzenia kwalifikacji nauczyciela to spore ryzyko.

  • Agnieszka, Józefosław

    Uważność w moim życiu, to zgodnie ze słowami Jon Kabat-Zinna nieustanna nauka „jak wstrzymać robienie i przejść w stan „istnienia", nauka podporządkowania sobie czasu, zwolnienia obrotów i pielęgnowania w sobie spokoju i samoakceptacji, a także nauka obserwowania zamiarów naszego umysłu w danej chwili, spostrzegania własnych myśli i żegnania ich tak, by nie angażowały i nie kierowały nami. Dzięki jej praktykowaniu „znalazłam dobre życie, stając się sobą"- coś za czym tęskniłam całe życie a co dostałam w najmniej oczekiwanym momencie swojego życia. Wraz z tym przyszła też akceptacja do samej siebie, ze wszystkimi mocnymi i słabymi stronami, umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach, i z trudnymi emocjami takimi jak lęk, niepokój, ból, zniecierpliwienie itp., życzliwość okazywana samej sobie, dawanie sobie współczucia i wsparcia w trudnych momentach życia.

  • Artur, Warszawa

    Jestem bardzo zadowolony dlatego, że zdecydowałem się wziąć udział w tym kursie. Być może moje początkowe oczekiwania były duże i nie do końca pokryły się z efektami końcowymi, niemniej z osobistego punktu widzenia dostrzegam jeden potężny efekt kursu- większa kontrola nad stresem, umiejętność osłabiania wpływu „sytuacji stresujących" na moje życie i postępowanie. Nabyta umiejętność obserwowania reakcji organizmu na myśli i sytuację bieżącą pozwoliła mi, w sposób znaczący podnieść „komfort psychiczny dnia codziennego", co przekłada się bezpośrednio na lepsze samopoczucie. Ten fakt wpływa bezpośrednio na moje lepsze życie codzienne, i jest to niewątpliwie mój sukces wyniesiony z tego kursu.

  • Anna, Warszawa

    Z początku wydawać się mogło nierealnym osiągnięcie spokoju poprzez leżenie na podłodze z zamkniętymi oczami, próbując kontaktować się ze swoim ciałem, ale po każdym kolejnym dniu praktyki, można zauważyć jak stajemy się bardziej świadomi siebie, własnego ciała i reakcji organizmu na sytuacje, które niesie nam życie. Poprzez praktykę nauczyłam się współpracować ze swoim ciałem i zrozumiałam, że pośpiech rozmywa nam obraz rzeczywistości, tego „TERAZ", o którym przed kursem zawsze zapominałam.

  • Adam, Warszawa

    Sam kurs był dla mnie wielką niewiadomą. Od samego początku. Od samego początku starałem się nie mieć względem niego żadnych oczekiwań. Przyszły one jednak później podczas wykonywania ćwiczeń uważności. Nie wiedząc na początku jaki jest ich cel zastanawiałem się jak powinienem się czuć aby później zrozumieć, że właśnie tak jak się czuję . W trakcie kursu odkryłem, że pewne proste czynności, sytuacje, w których jesteśmy to tak naprawdę nasze życie i żadnej z nich nie możemy przyjmować jako coś nieważnego czy nieistotnego. Każda z nich jest dla nas tak samo ważna. Dzięki zrozumieniu tego mam większą świadomość własnego życia, czerpię z niego więcej radości i znajduję ogromny spokój w medytacji, która jest jednym z moich najważniejszych odkryć. Chciałbym praktykować ją, a także uważność na co dzień. Mam nadzieję, że mi się to uda. Dziękuję za każdą minutę spędzoną na kursie MBSR mojej trenerce. Praktykowanie uważności, które we mnie zaszczepiła będzie ze mną już do końca mojego życia.

  • Ewa, Warszawa

    Nauczyciel jest raczej starszym bratem na ścieżce niż osobą, która naucza i wskazuje to, co właściwe. Powinien być szczery i odważny, aby znaleźć sposób na wskazanie tego, co budzi jego wątpliwość, nie jest jasne. Nauczyciel ma kilka zadań i musi odnaleźć punkt równowagi pomiędzy prowadzeniem a towarzyszeniem, organizowaniem doświadczeń a mobilizowaniem do praktyki...

> 3z2Strona <

Aktualności

05.06.2017

Z radością zawiadamiamy, że Uniwersytet Łódzki rozpoczyna proces rekrutacji na studia podyplomowe Mindfulness w Edukacji. Polski Instytut Mindfulness jest dumnym partnerem merytorycznym i...

więcej
19.04.2017

Specjalna edycja programu MBSR dla tych, którzy myślą, że nie mają czasu 4 spotkania w czasie 2 miesięcy Trudno Ci wygospodarować czas dla siebie podczas roku szkolnego/akademickiego lub mieszkasz...

więcej
18.04.2017

29 sierpnia - 3 września 2017 Czasem aż trudno uwierzyć, że my, ludzie mamy naturalną zdolność do współczucia, która rozwinęła się w drodze ewolucji wraz z naszym mózgiem. Wszyscy. I że to dzięki...

więcej
14.04.2017

Zapraszamy na kolejne wydarzenie z cyklu imprez w ramach XI Ogólnopolskiego Tygodnia Wege organizowanego przez Fundację Viva! Akcja dla zwierząt. Tym razem będzie to spotkanie, którego patronem...

więcej