” Bądźcie ciekawi. Ja wiem, że zawsze będę ” . (Stephen Hawking) Stephen Hawking syn brat mąż ojciec dziadek ponadto od 50 lat niemal całkowicie sparaliżowany (stwardnienie zanikowe boczne) porozumiewający się ze światem za pomocą syntezatora mowy i jeszcze brytyjski astrofizyk, kosmolog specjalizujący się w czarnych dziurach i grawitacji kwantowej, profesor matematyki i fizyki teoretycznej członek Royal Society Perimeter Institute for Theoretical Physics Royal Society for the encouragement of Arts, Manufactures & Commerce członek honorowy Royal Society of Arts dożywotni członek Papieskiej Akademii Nauk Odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego Order of the Companions of Honour Medalem Wolności (najwyższym odznaczeniem cywilnym USA) Obecnie wykładowca matematyki na Uniwersytecie w Cambridge pracownik w Kalifornijskim Instytucie Technologii, w Pasadenie w U.S.A. Lubi trufle czekoladowe i creme brulee (źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Stephen_Hawking) Dlaczego tym razem będzie o nim? Bo mnie zaciekawił.Czytaj więcej

Do tego stopnia , że jeszcze w trakcie oglądania „Teorii wszystkiego”, siedząc w ciemnej sali kinowej, siłą musiałam się powstrzymywać, aby nie włączyć komórki i nie zacząć przeszukiwać Internetu w poszukiwaniu informacji na jego temat. Chciałam przeczytać o nim wszystko. I najlepiej natychmiast. Jak najszybciej chciałam zweryfikować to, co oglądam, czy to aby na pewno wszystko prawda na jego temat. Odkryłam jednak, że tak naprawdę najbardziej chciałam zweryfikować moje o nim wyobrażenia. Wyobrażenia i myśli, które dalekie były od rzeczywistości. Bo np. nigdy wcześniej nie postrzegałam go jako zwykłego, normalnego człowieka, który może mieć rodzinę, dzieci, wnuki. W mojej głowie był to jedynie „naukowiec od kosmosu” i człowiek „nieuleczalnie chory”. Tyle. Obejrzana historia pokazała (co gorsza – na mojej własnej skórze) jak bardzo moje/ nasze wyobrażenia na jakiś temat mogą – z jednej strony – nas ograniczać, a z drugiej strony zniekształcać rzeczywistość, taką, jaka jest. Jak duży wpływ na nasze postrzeganie i działanie mogą mieć nasze nawykowe, stereotypowe i nie do końca wspierające schematy myślowe. I jak bardzo trzeba w sobie pielęgnować CIEKAWOŚĆ, o której mówi Stephen Hawking, ale także wielu, dla których uważność jest cennym darem. Jego postać pokazała mi, jak ważne jest nieustanne odnawianie w sobie „zadziwienia chwilą obecną, która jest zawsze jedyna w swoim rodzaju” i jak cenne jest przypominanie sobie, „że każdy moment jest świeży i nowy” i że pamiętanie o tym to „szansa – powtarzam: szansa – że to, co wiesz, nie będzie ci przeszkadzało być otwartym na to, czego nie wiesz, a czego zawsze jest więcej. Wtedy zaś umysł początkującego będzie dla ciebie dostępny w każdej chwili, na którą się otworzysz”. (Jon Kabat-Zinn). Oglądając „Teorię wszystkiego” i historię Stephena Hawkinga miałam wrażenie, że jest on żywym dowodem na to, że „w umyśle początkującego jest wiele możliwości, w umyśle eksperta ­– parę” jak powiedział Shunryu Suzuki. Zapraszam tym samym każdego z Was, który czyta ten tekst i siebie samą do nieustannego zaciekawiania się obecną chwilą, sobą, drugim człowiekiem i światem, który nas otacza. Nie oznacza to wcale, że staniemy się „Stephenami Hawkingami”, „specjalistami od kosmosu”. Oznacza to jednak, że staniemy się wybitnymi specjalistami od swojego, jedynego, niepowtarzalnego życia, specjalistami od siebie samych, którzy świadomie sobą zarządzają. „Specjalistami od własnego kosmosu” (Emilia Kędziorek). Widząc rzeczy wyraźniej, bardziej i patrząc na wszystko „umysłem początkującego”, tzw. „świeżym okiem” dokonujemy wyboru – wybieramy większą i bardziej przestrzenną przestrzeń, w której będzie więcej miejsca na mądre, świadome, zgodne z naszymi potrzebami i wartościami działania i „niedziałania”. Takie, które będą wspierały nasz rozwój i jednocześnie wzbogacały innych i które nie będą krzywdziły innych, a przede wszystkim nas samych. I zapraszam Was oraz siebie do docenienia ciała. Ciała, które najczęściej chodzi, mówi, siada, biega, sięga po różne rzeczy, widzi, ocenia odległość, słyszy, smakuje, rozpoznaje rzeczy dotykiem, trawi, pompuje krew do najmniejszych naczyń krwionośnych, oddycha, roznosi po całym ciele składniki odżywcze, usuwa to, co zbędne etc . Nie doceniamy jego możliwości (no chyba, że zachorujemy, ale nawet wtedy najczęściej jesteśmy na to ciało wściekli, że nam to robi, a my przecież mieliśmy inne plany). A przecież nie dla każdego z nas los jest tak łaskawy. Niektórzy mogą porozumiewać się ze światem jedynie poprzez ruch powieką czy grymas policzka. Zwykliśmy jednak – my „zdrowi” – traktować nasze ciało i jego działanie jako oczywistość. Czy aby na pewno powinno być to takie oczywiste? Może warto zapytać o to naszego „umysłu początkującego”? :).
Autorka: Agnieszka Guzicka
%d bloggers like this: