Szkolenie z ciekawości Wdech. Wydech. Jestem. Jestem nauczycielką MBSR w trakcie szkolenia (PL3 TT organizowanego przez IMA we współpracy z POLIM). Właśnie przygotowuję się do prowadzenia swojego pierwszego kursu. Jestem szczęśliwa. Jestem pełna niepokoju. Jestem ogromnie ciekawa. Jestem pełna pokory.Czytaj więcej

„Czy polecając twój kurs, mogę napisać, że jesteś dopiero w procesie certyfikacyjnym?” – spytała znajoma. „Jasne, – odpowiedziałam – nie wstydzę się tego. Właściwie to nawet jestem z tego dumna.” Bo to szkolenie jest szczególne… Szkolenie z odpowiedzialności „Jesteście nauczycielami MBSR w trakcie szkolenia” – doskonale pamiętam te słowa Małgosi Jakubczak z pierwszego zjazdu. Aż mnie ciarki wtedy przeszły, bo uświadomiłam sobie, że to nie jest czas jedynie na zdobywanie wiedzy. To czas na kształtowanie siebie jako nauczyciela MBSR. To czas, żeby już od pierwszego zjazdu brać odpowiedzialność za to, co przekażę uczestnikom swojego kursu, jak będę z nimi pracować… I nie chodzi tu tylko o poprawne poprowadzenie ćwiczeń, ale o autentyczność, otwartość, szczerość w tym, co przekazuję. Naprawdę poważna sprawa. Ten aspekt pracy powracał potem wielokrotnie w pytaniach o motywację. „Dlaczego chcesz to robić?”. „Dlaczego ty?”. „Co TOBIE daje praktyka uważności?”. Świadomość odpowiedzialności była dla mnie zresztą zawsze najlepszym czynnikiem mobilizującym do własnej praktyki. Bo musiałam przyznać szczerze sama przed sobą, że nie będę miała do przekazania moim kursantom niczego, czego sama nie wysiedzę na poduszce, nie poczuję w ciele, w myślach, w emocjach. Oprócz odpowiedzialności za własną praktykę uczę się nieustannie odpowiedzialności za słowa oraz za postawę, którą prezentuję. „Czego uczymy nie ucząc tego?” – pytał nas Johan Tinge na trzecim zjeździe. Towarzyszę moim kursantom ze wszystkich przyszłych kursów już od tej chwili, kiedy dotarł do mnie sens słów Małgosi. Szkolenie z uważności spotkań Pierwszy zjazd. Pierwsze spotkanie w kręgu. Każdy się przedstawia. Z każdą kolejną osobą moje oczy coraz bardziej przypominają spodki. Te krótkie historie życia przedstawiają bogactwo osobowości i doświadczeń – poplątanych dróg, które przywiodły nas w jedno miejsce. Nie będzie łatwo pracować z tyloma indywidualnościami. Z perspektywy zakończonego piątego zjazdu stwierdzam, że wielokrotnie nie było łatwo. Ale dzięki tym niełatwym spotkaniom nauczyłam się najwięcej. I jestem wdzięczna za każdą rozmowę, każde wspólnie wykonywane ćwiczenie, każdy feedback, każdą minutę wspólnie spędzonego czasu i każdy kontakt pomiędzy zjazdami. Dość szybko zaczęłam zapisywać w notatkach nie tylko to, co mówili wykładowcy, ale także słowa i spostrzeżenia moich koleżanek i kolegów. To, czego się nauczyłam jako nauczyciel MBSR, to w ogromnej mierze ich zasługa. Z kolei moja wdzięczność dla wykładowców dotyczy może przede wszystkim tego, czego mnie „uczyli nie ucząc”, a więc przykładu, jak być nauczycielem MBSR. Małgosia Jakubczak pokazała mi, jak łączyć otwartość ze stawianiem granic. Katharina Meinhard przypomniała, jaką radość sprawia mi, że mam ciało i nauczyła mnie szanować jego ograniczenia. Johan Tinge wskazał mi, jak można budzić w sobie ciekawość oraz nauczył mówienia „nie wiem”. Petra Meibert kojarzyć mi się będzie najbardziej ze współodczuwaniem i self-compassion, niezbędnych przy pracy z myślami i emocjami. To tylko pozornie drobiazgi. To są dla mnie, Emilii Kędziorek, kamienie milowe. Równie ważne, jeśli nie ważniejsze, od ogromu merytorycznej wiedzy przekazywanej z cudownie uważną dokładnością. Szkolenie z uważnego słuchania Inquiry. Dociekanie. Każdy kolejny zjazd to pogłębianie tej bezcennej umiejętności. A jest to dla mnie przede wszystkim właśnie umiejętność słuchania drugiej osoby i zarazem siebie samej. Umiejętność niezwykle ludzka, nacechowana empatią i zaufaniem. I wreszcie umiejętność niezwykle trudna, ale warta wszelkich trudów, żeby ją opanować w takim stopniu, jak to tylko dla mnie możliwe tu i teraz i żeby ją rozwijać przez całe życie. Wszystkie umiejętności komunikacyjne rozwijane w duchu mindfulness są tego warte. Bo muszę przyznać, że znowu dałam się nabrać. Poszłam kiedyś na 8-tygodniowy kurs MBSR, żeby zredukować stres, a okazało się, że zyskałam dziesięć razy więcej: samoświadomości, empatii, cierpliwości, otwartości. A teraz poszłam na szkolenie nauczycielskie, żeby zostać nauczycielem MBSR, a zyskałam stokroć więcej dla siebie samej i wszystkich osób, które spotkam na swojej drodze. To budzi we mnie wielką radość, ale i pokorę – uważność jest dla mnie nieustannym wyzwaniem w codzienności, ciągłą przygodą, ciągłym odkrywaniem, ale czasem i gubieniem raz odkrytych ścieżek. Na szczęście nie na zawsze. Ta refleksja jest czysto subiektywna. Musi taka być. Ktokolwiek zetknął się z uważnością, wie, że każdy odkrywa dzięki niej to, co jest mu akurat najbardziej potrzebne i na co jest już gotowy. Z zapartym tchem i ze wzruszeniem śledzę doniesienia o rozpoczęciu kursów certyfikacyjnych kolejnych koleżanek i kolegów z grupy: kolejne ścieżki ludzi o różnych historiach przecięły się w różnych miejscach Polski – kolejne przygody z uważnością rozpoczęte!
Autorka: Emilia Kędziorek
%d bloggers like this:

Zapis na Pauzę

Wyrażam zgode na przetwarzanie moich danych osobowych.

FreshMail.pl