Podejście współczucia jest coraz szerzej stosowane we współczesnej, zachodniej psychologii, psychoterapii (zwłaszcza w tzw. III. fali terapii CBT) oraz medycynie. Skuteczność tego podejścia oraz jego poszczególnych narzędzi jest potwierdzana poprzez systematycznie rosnącą ilość badan.

I podobnie jak uważność narzędzia i filozofia tego podejścia wywodzi się z buddyzmu (choć oczywiście nie tylko buddyzm nawiązuje do pojęcia współczucia). Współczucie to po angielsku compassion. Angielskie compassion wywodzi się z łaciny i oznacza „cierpieć z”, czyli, jak pisze Kristin Neff i Christopher Germer, „być z tym, co trudne”. Można tu zacytować mniszkę buddyjską Pemę Cziedryn, która w jednej ze swoich książek pisze: „W zrozumieniu naszej życiowej niewygody chodzi najpierw o to, by się do niej zbliżyć i ujrzeć ją wyraźnie, zamiast próbować się przed nią gorączkowo ochronić.” Dopiero dotykając tego, co trudne, możemy dać sobie ukojenie. Wpierw jednak potrzebujemy uważności, żeby w ogóle zauważyć, że coś jest trudne, że czegoś brakuje. Uważność również nauczy nas być z tym, co się pojawia bez konieczności uciekania czy też taplania się w tym. Istnieją trzy przepływy współczucia: umiejętność dawania współczucia innym, umiejętność brania współczucia od innych oraz umiejętność dawania go sobie samemu (tzw. współczucie wobec siebie samego). Współczucie wobec siebie samego (ang. self-compassion), według profesor Kristin Neff, składa się z kilku ważnych elementów: dobroci wobec siebie samego, uważności, poczucia wspólnego człowieczeństwa. Dobroć oznacza umiejętność wybaczania sobie swoich błędów, słabości. Uważność to umiejętność zatrzymania się, zobaczenia, co dzieje się we mnie, co dzieje się wokół mnie. Natomiast poczucie wspólnego człowieczeństwa oznacza, że wiele doświadczeń dzielimy z milionami innych istot i jest antidotum na poczucie izolacji i oddzielenia. To współczucie wobec siebie samego nie oznacza, że sobie odpuszczam, że mi nie zależy, że zgadzam się na zastałą rzeczywistość. Wręcz przeciwnie, jest aktywne, skłaniające do aktywnego poszukiwania rozwiązań niwelujących nasze cierpienie (ból, dyskomfort, niezadowolenie, lęk, smutek, to wszystko, co trudne fizycznie i emocjonalnie).

Często mówi się, że współczucie jest sercem uważności. Związane jest to z intencją – bez niej praktyka uważności staje się mechaniczna i powierzchowna. Uważność jest wtedy tylko narzędziem, które ma na celu to, żebyśmy poczuli się trochę lepiej, zredukowali nasze napięcia i byli poznawczo lepiej funkcjonujący (w sensie pamięci, koncentracji). Traci jednak swoje głębsze znaczenie odnoszące się do poczucia połączenia ze światem, nie tylko w sensie połączenia ze swoimi emocjami, myślami, ciałem, ale także w kwestii poczucia połączenie z przyrodą i innymi ludźmi. Dzięki współczuciu zauważamy, że nasze poczucie separacji od innych jest tylko iluzją.
Autorka: Julia E.Wahl
%d bloggers like this: