Niezbyt to spektakularne osiągnięcie, biorąc pod uwagę prawie 38 lat podejmowania prób, ale przyglądając się temu zagadnieniu uważniej czuję się, jakbym weszła na Mount Everest. Dlaczego?

Dlatego że pływam teraz nie tylko w wodzie, ale nauczyłam się pływać w rzece, która nazywa się życiem i jest ciężkim przeciwnikiem, zupełnie jak droga na najwyższy szczyt górski. Życie często stawia przed nami przeszkody, nowe możliwości lub nowe drogi, na które nie zawsze jesteśmy gotowi wkroczyć, ale życie to rzeka która nie pyta, ono płynie, a my albo nauczymy się pływać w nim albo… No właśnie, co jeśli nie do końca dobrze radzimy sobie w wodzie?

Kiedy przez lata podchodziłam do nauki pływania, wiele razy słyszałam następujące zdanie:

 – Po prostu zatrzymaj się w wodzie, odpocznij, zrelaksuj się, oddychaj… To takie proste, zobacz…

Tak to wygląda: banalnie prosto w wykonaniu innych, ale proste nie jest. Uważność też nie jest prosta, choć traktujemy to słowo jak wytrych i klucz do sukcesu, tak naprawdę bardzo często nie wiemy, co ono oznacza.

Zatrzymanie się w wodzie czy w chwili, w której właśnie jesteśmy, to bardzo ważne umiejętności, szczególnie jeśli nie chcemy dać się ponieść z prądem wody…. Lub z emocjami.

Na kurs MBSR trafiłam w momencie silnej burzy emocjonalnej, której dałam się ponieść w każdym tego słowa znaczeniu. Efekty były nieciekawe: brak snu, rozdrażnienie, nieobecność pomimo obecności… Odgrywałam w mojej głowie sceny z przeszłości, a film ten w zmienionych scenariuszach leciał non stop przed moimi oczami. Na zmianę negowałam zachowania innych lub krytykowałam siebie za zbyt mało efektywne reagowanie. Każdego dnia nakręcałam się bardziej i bardziej w rozżaleniu, złości i odczuwanej niesprawiedliwości. Tonęłam.

To co pomogło mi wypłynąć na powierzchnię można zawrzeć w słowach, które tyle razy już wcześniej słyszałam:

– Po prostu zatrzymaj się, odpocznij, zrelaksuj się, oddychaj…

Rozwiązanie znałam, ale nie potrafiłam z niego skorzystać. Dopiero fachowe wprowadzenie do świata mindfulness pozwoliło mi odkryć gdzie jestem teraz, dokąd płynie moja rzeka i jak wielu dobrych ludzi płynie w tej rzece obok mnie. To tak jakby ktoś dał mi świetnie dobrane okulary po latach tańca w ciemności.

Każdy aspekt poruszany na kursie zrobił na mnie wrażenie, ale najbardziej część dedykowana opanowaniu reakcji odruchowych (automatycznych) i zamiana automatycznej oceny na uważną obserwację. Ta umiejętność pozwoliła mi zrozumieć, co naprawdę wydarzyło się w moim życiu na początku tej drogi. Wyświetliłam w mojej głowie ten sam dobrze mi znany film po raz ostatni, ale tym razem nie byłam na głównym planie, obserwowałam z boku i nie oceniałam ani siebie ani innych jego bohaterów. Po prostu obejrzałam i zaakceptowałam to, co się tam wydarzyło, po czym wyszłam „z  kina” i wróciłam do rzeczywistości tu i teraz.

Ulga zdjęcia tego bólu i ciężaru to największa i najbardziej fizycznie namacalna korzyść związana z kursem MBSR. Nauczyłam się też być wdzięczna za mniej przyjemne doświadczenia życiowe, które przeżywane uważniej niż kiedyś, wzmacniają mnie i rozwijają.

Czy kurs MBSR mnie zmienił?

Nie, nie zmienił ani mnie, ani środowiska w jakim żyję, ale zmienił mój punk widzenia i pozwolił mi zatrzymywać się w życiu wtedy, kiedy tego potrzebuję. Podejmuję świadome decyzje i nie zastanawiam się potem tygodniami, czy mogłam to zrobić inaczej lub czy to było najlepsze wyjście. Wiem, że było, bo wyłączyłam autopilota, oceniłam sytuację i podjęłam moją własną decyzję. Mam też w związku z tym znacznie więcej szacunku i zaufania do siebie, dużo więcej spokoju i zrozumienia dla innych.

Czy nauczyłam się już wszystkiego o mindfulness?

Uważność to nie jazda na rowerze, dla mnie bardziej przypomina sztukę rysowania.

Jeśli mamy talent i ochotę, to rysujemy z łatwością i coraz lepiej nam to wychodzi, ale jeśli tylko zarzucimy ćwiczenia, efekty są bardzo różne od poprzednich osiągnięć. I nie jest to jakaś wymyślna metafora, tylko moje osobiste, uważne spostrzeżenie – absolwentki Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych.

Uważność potrzebuje praktyki i podobnie jak z talentem, jedni potrzebują ćwiczyć więcej, inni mniej, ale kluczem do sukcesu jest ciągłość. Na początek wystarczy wypić z uważnością poranną kawę, bez telefonu, telewizora czy przeglądania poczty lub spojrzeć przez okno myśląc tylko o tym, co w nim widać zamiast oceniać, jaka jest pogoda.

Wiem, że tego typu rada dla wielu ludzi brzmi trochę jak wskazówki, które dostawałam przez lata, próbując nauczyć się pływać, dlatego gorąco polecam kurs MBSR.

To naprawdę działa.

Autorka: Marzena Karbowska – Nalepa – absolwentka treningu mindfulness, który odbył się jesienią 2019 r., prowadzonego przez Basię Świderską, certyfikowaną nauczycielkę MBSR.

Basia prowadzi aktualnie rekrutację do swojego kolejnego treningu mindfulness (MBSR). Dowiedz się więcej.

%d bloggers like this: