W środowisku mindfulnessowym – i nie tylko – słowo i zjawisko „compassion” obecnie robi karierę. Zastanawia mnie, czy entuzjaści szukają w nim pogłębienia czy zwykłej nowości.

Widzę silne przyciąganie wywołane pojęciem „compassion”, które tłumaczy się na polski jako współczucie, litość, miłosierdzie, politowanie. I pojawiają się we mnie ważne pytania. Czyżby w zainteresowaniu compassion przejawiał się głód samoakceptacji, bycia dobrym dla siebie i innych, budowania relacji międzyludzkich opartych na serdeczności, bezinteresowności? A może jest to objaw tęsknoty za dawaniem i braniem tego, co Kristin Neff (Self Compassion 2011) definiuje jako wyrozumiałość, życzliwość oraz umiejętność współczującego i refleksyjnego rozumienia cierpienia, ograniczeń, nieudolności i negatywnych emocji w kontekście doświadczeń całej ludzkości? Ale ze wszystkich nurtujących mnie pytań, najważniejsze jest to, czy możliwa jest praktyka compassion bez ugruntowanej praktyki mindfulness?

Mindfulness i compassion, kura czy jajko

Każdy, kto uczestniczył w kursie MBSR lub w inny sposób zetknął się z praktyką mindfulness, wie, że jest ona ciągłym, cierpliwym ćwiczeniem swojego umysłu w postawie obserwatora. Obserwatora, czyli świadka, a nie sędziego ani tym bardziej prokuratora czy obrońcy. Obserwatora, który chwila po chwili doświadcza zmienności życia – w aspekcie fizycznym, wręcz fizjologicznym odbiera wrażenia z ciała, ale również ćwiczy się w świadomości myśli i otoczenia.

Praktyk mindfulness nastawia się na doświadczanie chwili obecnej, odczuwanie tego, co się da odczuć, zgadzanie się na to, aby doświadczenia były takie, jakie są. Jest to kultywowanie wewnętrznej postawy życzliwości wobec tego, co jest.

Mówi się, że mindfulness jest to trening zarządzania uwagą. Owszem, przy jednoczesnym dbaniu o jakość tej uwagi.

Jon Kabat-Zinn w swojej najczęściej chyba cytowanej definicji określa mindfulness jako szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę.

To jest właśnie uwaga najwyższej jakości, której ćwiczenie – wytrwałe i systematyczne – wywołuje określone efekty, takie jak:

  • Wyrabianie nieosądzającej i akceptującej postawy wobec wszystkich doświadczeń swoich i innych.
  • Uważne radzenie sobie z trudnymi emocjami, bólem fizycznym i emocjonalnym – docenianie wszelkich doświadczeń zarówno przyjemnych, neutralnych, jak i nieprzyjemnych.
  • Budowanie postawy cechującej się bezstronnością, spokojem i wewnętrzną stabilnością.
  • Zdolność do budowania relacji opartych na szacunku, współczuciu i wolności.
  • Samodzielność i tolerancja emocjonalna – szacunek, wyrozumiałość, ufność.

Czy wobec takich efektów, jakie daje praktyka mindfulness potrzebujemy jeszcze czegoś więcej, aby żyć ze współczuciem, dobrocią i serdecznością? Wydaje się, że mindfulness jest wystarczający sam w sobie. Ważne jest jedynie, aby praktyka była ugruntowana, systematyczna i traktowana z należną atencją.

W własnego doświadczenia widzę, że praktyka mindfulness jest bezkresna i sama w sobie pogłębia się, staje się coraz bardziej transformująca w miarę jak praktykujemy.

Oto wypowiedź Jona Kabat-Zinna zapytanego o relację między mindfulness a compassion.

„Cultivating the quality of presence simplifies things an awful lot because it allows us to embody who we already are, as opposed to constructing an alternative identity for ourselves. And who we already are, at the core, is compassionate.”

Co po polsku oznacza: Kultywowanie jakościowej obecności w bieżącej chwili upraszcza wiele spraw. Pozwala nam być w pełni tym, kim jesteśmy, zamiast konstruowania dla siebie alternatywnych osobowości. A samo sedno tego, kim fundamentalnie jesteśmy, to compassion.

Zachęcam do obejrzenia całości jego wypowiedzi.

Jednak ewidentnie w poszukiwaniu compassion objawia się zapotrzebowanie na coś bardziej… No właśnie. Co takiego ma w sobie ta praktyka compassion?

Programy rozwijające compassion

Na światowym rynku rozwoju osobistego jest wiele programów ukierunkowanych na współczucie, rozumiane jako intencja, żebym ja lub inna osoba czy osoby mniej cierpiały. Jest to umiejętność odczuwania, zrozumienia, a także aktywna chęć zniwelowania cierpienia, niezależnie od tego, jak je rozumiemy: czy to jest ból fizyczny, emocjonalny, stres, złość, smutek, czy jeszcze jakaś inna forma ludzkiej niedogodności (Julia E.Wahl).

CMT/Compassionate Mind Training (Gilbert & Procter 2006)

LKM/Loving-Kindness Meditation (Fredrickson 2008)

CBCT/Cognitive-Based Compassion Training (Pace 2009)

CCT/Compassion Cultivation Training (Jazaieri 2013)

W Polsce najbardziej popularne są dwa programy, które powstały w tym samym czasie w Europie i USA.

MBCL/Mindfulness-Based Compassionate Living  (2012)
https://mbcl.org/

MBCL powstało w wyniku współpracy dwóch nauczycieli uważności w Holandii w oparciu o ich rozległe doświadczenie w pracy z MBSR i MBCT w zakresie opieki psychiatrycznej: psychiatry i psychoterapeuty Erika van den Brink i nauczyciela medytacji Fritsa Kostera.

MSC/Mindful Self-Compassion (2012)
https://centerformsc.org/

MSC został opracowany przez Kristin Neff, która jest pionierem badania współczucia, we współpracy z psychologiem klinicznym Christopherem Germerem, który jest ekspertem w dziedzinie medytacji i psychoterapii.

Te programy mają wiele wspólnego:

  • Oba programy składają się z ośmiu sesji i dodatkowej sesji w ciszy i mają na celu kultywowanie współczucia.
  • MBCL i MSC czerpią z wielu podobnych źródeł i proponują świecki trening współczucia. Opierają się na uniwersalnych modelach ludzkiego umysłu, mają zastosowanie m.in. w rozwoju osobistym, zapobieganiu skutkom przewlekłego stresu, w opiece zdrowotnej, coachingu, edukacji.
  • Zarówno MBCL, jak i MSC, proponuje trening składający się z ćwiczeń o udowodnionym działaniu, opartych na wynikach nowych badań neurologicznych i klinicznych.
  • Oba programy oferują ćwiczenia, które pomagają radzić sobie ze stresem i bólem emocjonalnym w  zdrowszy sposób i wspierają uczestników w akceptowaniu ich niedoskonałości i rozwijaniu życzliwego, opiekuńczego i wyrozumiałego stosunku do siebie.
  • W obu programach jest obecne dążenie do rozwijania czterech szlachetnych postaw: dobroci, współczucia, współradości i bezstronności.

Są też pewne dość istotne różnice:

MBCL został opracowany jako program pogłębiający doświadczenia z podstawowego treningu mindfulness i uczestnicy zobowiązani są do wcześniejszego udziału w kursie MBSR lub MBCT, Breathworks, MBRP lub równoważnym programie. Pogłębia to już ustalone umiejętności uważności i rozszerza praktykę za pomocą ćwiczeń skoncentrowanych na współczuciu.

Dlatego wymagane jest, aby nauczyciele programu MBCL byli już doświadczeni i certyfikowani w nauczaniu MBSR lub MBCT i stosowali podobny styl w prowadzeniu zajęć oraz w badaniu doświadczeń uczestników.

MSC ma być samodzielnym programem i są w nim zawarte podstawowe ćwiczenia uważności. Nie jest wymagane, aby uczestnicy wcześniej przeszli podstawowy trening mindfulness.

Nauczyciele MSC przechodzą samodzielny program szkolenia nauczycieli, a bycie nauczycielem MBSR / MBCT nie jest warunkiem wstępnym. Są jednak zobowiązani do posiadania ustalonej i ciągłej praktyki osobistej medytacji.

W realizacji MBCL współczucie dla siebie (self-compassion) i współczucie dla innych są postrzegane jako nierozłączne i zapewnia się obu równoważną przestrzeń podczas kursu.

MSC skupia się bardziej na rozwijaniu współczucia dla siebie (self-compassion). Praktyki dobroci / współczucia dla innych są również oferowane w MSC, jednak jako narzędzie do samowspółczucia.

Więcej https://www.compassionateliving.info/mbcl-and-msc/

Ćwiczenia rozwijające compassion

Narzędziami używanymi w nurcie compassion są praktyki uprawiane w intencji otwierania serca. Jako tzw. „medytacje pionowe”, czyli ukierunkowane na osiągnięcie określonego stanu umysłu i emocji, korzystają z powszechnej ludzkiej zdolności do wizualizacji, co szczególnie jest wyraźne w takich praktykach jak:

Compassionate Presence – Współczująca obecność

The safe place  – Bezpieczne miejsce

Soothing Touch – Kojący dotyk

Inne ćwiczenia to:

Compassionate Bodyscan

Compassionate Walking

Affecionate Breathing – Czuły oddech

Brzmi znajomo…? Są to tytuły praktyk formalnych z kursu MBSR z dodatkiem przymiotników. I te przymiotniki zasadniczo zmieniają percepcję Obserwatora. Obserwator eksploruje pytania: co czuję, co słyszę, co się dzieje, co mi się myśli w odpowiedzi na to, co się dzieje na zewnątrz i wewnątrz. Tymczasem adept praktyki compassion pracuje nad tym, aby te zaobserwowane doświadczenia stały się współczujące, delikatne, czułe, kojące… Czy da się wpłynąć na doświadczenia bez świadomości ich obecności i zdolności trwania przy nich? Moim zdaniem nie.

Dlatego dla mnie ważne jest, aby za kursy compassion brali się solidni praktycy mindfulness, dla których oczywiste jest, że praktyka compassion jest pogłębieniem postawy i efektów praktyki mindfulness. Obawiam się zaś ciekawskich, którzy po powierzchownym poznaniu technik mindfulnessowych szukają nowych bodźców i urozmaicenia w treningu.

Jako nauczycielka mindfulness często mówię, że nie chodzi o to, żeby znajdować odpowiedzi, ale o to, by stawiać pytania. Poszukujących w nurcie compassion, zapraszam więc do pytania, od którego zaczęłam: czego szukasz? I czy na pewno zaczynasz od tego, co już masz?

Małgorzata Jakubczak

%d bloggers like this:

Zapis na Pauzę

Wyrażam zgode na przetwarzanie moich danych osobowych.

FreshMail.pl