Sam wstępny test dopuszczający do rocznego szkolenia na Navy Seal, to wyzwanie jakiemu nie podoła większość sportowców, czy żołnierzy innych formacji. Mimo to większość ultra wysportowanych chłopaków opuszcza szkolenie dobrowolnie.

Jednym z kulminacyjnych momentów szkolenia jest tygodniowy „Hell week”, w trakcie którego ochotnicy są cały dzień w ruchu, zmarznięci, głodni i mokrzy. Po krótkim czasie błoto jest wszędzie, obejmując mundury, ręce i twarze. Sen jest ulotny – zaledwie trzy do czterech godzin dziennie. Wszyscy spożywają do 7000 kalorii dziennie i nadal tracą na wadze.

Głos wewnętrzny każdego ochotnika podąża za instruktorem kroczącym obok rzędu przemoczonych mężczyzn z megafonem: „Jeśli teraz zrezygnujesz, możesz dostać pokój w jednym z tych luksusowych hoteli na plaży i spać przez cały dzień!”

Przez cały tydzień treningu „Hell week” instruktorzy nieustannie przypominają kandydatom, że mogą spokojnie odejść („Drop-On-Request”)  za każdym razem, gdy czują, że nie mogą kontynuować, po prostu dzwoniąc w błyszczący mosiężny dzwonek, który wisi w widocznym miejscu w obozie, aby wszyscy mogli widzieć.

„Przekonanie, że nasz trening dotyczy siły fizycznej jest powszechnym nieporozumieniem. W rzeczywistości jest to w 90 procentach psychiczne i 10 procentowe fizyczne ” – powiedział instruktor Navy Seals w ośrodku w San Diego. „Ochotnicy po prostu stwierdzają, że są zbyt zimni, zbyt obolali lub zbyt mokrzy, aby kontynuować. To ich umysły rezygnują z nich, a nie ich ciała ”.

Po trzech tygodniach z początkowych 175 rekrutów, zostaje już tylko 55 twardzieli. Kurs kończy około 25 mężczyzn, których wspólną cechą jest odporność psychiczna i wytrwałość, bardziej niż kondycja fizyczna. Ten zaskakujący fakt stał się przyczyną poszukiwania przez badaczy sposobu na zwiększenie psychicznej wytrzymałości, w tym odporności na niepowodzenia.

W roku 2013 grupa badaczy z trzech uniwersytetów zainteresowała się wykorzystaniem mindfulness dla poprawy kondycji psychicznej Navy Seals. Ale nie tylko. Na tej bazie chcieli wyciągnąć też wnioski jak budować wysoce efektywne, odporne zespoły i organizacje w biznesie. Organizacje takie określono mianem „high-reliability organizations”. Podobnie jak komandosi, wiele organizacji i ich pracowników musi zachować zdolność do uważnych zachowań pomimo złożoności ich zadań, nieprzewidywalności środowiska operacyjnego i niebezpieczeństwa związanego z pracą.

Kluczowe cechy, które są niezbędne do funkcjonowania w wysoce złożonych i nieprzewidywalnych warunkach to:

  1. Na poziomie indywidualnym – możliwość efektywnej pracy w chaosie i niepewności (comfort with uncertainty and chaos)
  2. Na poziomie zespołowym – pozytywne nastawienie do błędów i porażek (positive orientation towards failure)

Taki zestaw zachowań powoduje, że nawet pojedyncze błędy i niepowodzenia są zauważane, dzięki czemu nie nawarstwiają się i nie prowadzą do katastrof. Dodatkowo, mimo chaosu zachowany jest trzeźwy osąd i możliwość wdrażania na bieżąco planów naprawczych. Nauka pokazuje, że techniki uważności pozwalają ludziom działać lepiej i zmniejszają prawdopodobieństwo nadmiernej reakcji na nadchodzącą stymulację – czy to błysk, ruch, dźwięk czy zalew informacji.

Neuronauka uważności obejmuje też wzmocnienie części zdolności umysłowych zwanej „pamięcią roboczą” – krótkoterminowym, chwilowym katalogiem zadań rozumianych przez naukowców jako efektywne przechowywanie tylko kilku informacji naraz. Gdy pamięć robocza jest przeciążona, decyzje stają się pomieszane, a reakcje bardziej impulsywne. Skupienie wywołane oddychaniem pozwala ludziom odzyskać uwagę na wykonywanym zadaniu. To jednak wymaga praktyki.

Dlatego od wielu lat armie w wielu krajach wprowadzają trening mindfulness do arsenału wspierającego ich organizacje. Na przykład armia brytyjska otwarcie publikuje wybrane materiały z 8-tygodniowego kursu „Army’s Mindfulness Course„. Poza armią amerykańską, podobne programy funkcjonują w Norwegii, Holandii czy Nowej Zelandii. Wiele z nich to albo klasyczne kursy Mindfulness-Based Stress Reduction albo programy na nich oparte.

Oczywiście słyszę już głosy krytyki, że mindfulness i operacje militarne stoją w sprzeczności. Z drugiej strony czy nie lepiej dbać o zdrowie i równowagę wszystkich – również żołnierzy, skoro przez setki lat nie udało się zmienić faktu, że akcje zbrojne są elementem otaczającego nas świata? A może dzięki opanowanemu, bardziej pokojowemu nastawieniu żołnieży i ich przywódców uda się uniknąć kolejnego konfliktu? Na to liczę.

Według mnie to kolejne potwierdzenie, że mindfulness to poważne narzędzie pracy z umysłem, które może przynieść mierzalne korzyści dla każdego z nas.

Autorem artykułu jest Piotr Mechliński, założyciel Calm Academy.

Jeśli chcesz dołączyć do jego kursu MBSR kliknij: https://www.polski-instytut-mindfulness.pl/mbsr-z-piotrem-mechlinskim/

%d bloggers like this: