Prowadzenie dziennika jest jak rozmowa ze starym przyjacielem, który cierpliwe wysłucha,  przyjmie, przypomni i szczerze podzieli się swoją refleksją.

Biografie, dzienniki i reportaże to moje ulubione gatunki literackie. W literaturze faktu znajduję  głębię, autentyczność i inspirację do ciekawego życia. Zawsze miałam w sobie wielką ciekawość życia prawdziwych ludzi z krwi i kości.

Literatura faktu to przeważnie opis następujących po sobie zdarzeń, aury, uczuć i myśli przeplatających się z refleksjami autora. Ja jako czytelnik nie tylko mam szansę zobaczyć coś z innej perspektywy, ale także wysnuć własne wnioski na temat ludzkich charakterów, sposobów działania i życiowego uwikłania widocznego tylko z tej perspektywy.

Kiedyś pomyślałam sobie: A gdybym tylko mogła przeczytać swoją biografię? Co bym w niej zobaczyła? Jakie schematy i uwikłania? Jakie prawdy o sobie i swoich przekonaniach? Czy obraz mnie samej by został taki sam, czy by się wzbogacił, a może całkowicie by się zmienił? Nikt niestety nie jest zainteresowany napisaniem mojej biografii. Postanowiłam zacząć pisać dziennik, żeby złapać tę ciekawą perspektywę czytelnika. Po wielu podejściach wyrobiłam nawyk regularnego pisania.

Oto moje podejście do prowadzenia dziennika:

  1. Staje się to częścią praktyki formalnej. Na zakończenie medytacji, jeszcze siedząc na poduszce, robię wpis.
  2. Piszę na iPhonie w aplikacji Notes. Telefon zabezpieczony hasłem mam zawsze ze sobą i nikt się za bardzo nie interesuje faktem, że sobie coś na nim piszę. Plus mogę się łatwo rozczytać.
  3. Trzymam się takiej samej struktury, co pomaga mi zacząć pisanie nawet przy braku weny:
  • data, dzień tygodnia, miejsce, w którym jestem,
  • ile medytowałam, jaką formę medytacji wybrałam,
  • opis tego, co się pojawiło podczas medytacji,
  • opis tego, co mi towarzyszy dnia, w którym piszę,
  • a  na koniec słowo dnia, takie poetyckie podsumowanie.

Prowadzę dziennik od kilku lat. Pierwsze wpisy wydawały mi się bez sensu, chaotyczne, a czasami błahe i banalne. Po kilku miesiącach dziennik nabrał mocy. Zaczynał odkrywać przede mną wiele niewidocznych w codziennym życiu schematów, przekonań o świecie i prawd o mnie samej. Mogłam odkryć, jaka byłam w maju ubiegłego roku i jaką drogę przeszłam, żeby być tu gdzie jestem.

Czasami wpisy są bardzo krótkie, a czasami ciągną się prawie w nieskończoność. Nie tylko w treści, ale w sposobie pisania, nazywania emocji i uczuć jest bardzo dużo informacji, co się ze mną działo, co było bardzo ważne, co mnie poruszyło, a co uwzniośliło.

Jakiś czas temu zajrzałam do wpisów z listopada 2014  roku. Rozpłakałam się nad sobą z tamtego okresu. Treść była o tym, jaka jestem wdzięczna za życie pełne sukcesów, a między wierszami zobaczyłam, że próbowałam okłamać siebie samą i zagadać swoje cierpienie z powodu rozpadającego się związku. Dopiero po czasie stało się to bardzo widoczne i skłoniło do refleksji.

Zauważam też, że nie tylko długofalowe prowadzenie dziennika, ale w ogóle jednorazowe pisanie wzbogaca moja praktykę uważności.

Korzyści, które dostrzegam podczas notowania to:

  1. Ustosunkowuję się do swoich doświadczeń, wyłapuję esencję tego się zdarzyło.
  2. Łapię dystans, rozszerzam perspektywę, a wtedy mogę zobaczyć nowe rozwiązania czy inne sposoby reagowania.
  3. Tworzę przestrzeń na wybrzmienie emocji i uczuć, uznania ich, co łagodzi ruminację.
  4. Pojawia się akceptacja, spokój ducha.

Regularnie pisząc kilka zdań o swoim życiu pogłębiam praktykę uważności, a jednocześnie tworzę dziennik wraz z refleksjami, niczym autobiografię, który staje się najgłębszą studnią wiedzy o mnie samej. Muszę tylko pamiętać, żeby jako czytelnikowi towarzyszyła mi czułość i umysł początkującego.

— Kamila Sidor – założycielka szkoły umiejętności życiowych Kosmic w Berlinie, certyfikowana nauczycielka MBSR i przemawiania publicznego. Więcej o Kamili na kamilasidor.com.

%d bloggers like this:

Zapis na Pauzę

Wyrażam zgode na przetwarzanie moich danych osobowych.

FreshMail.pl